Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Symbian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Symbian. Pokaż wszystkie posty
6 lipca 2009
17 kwietnia 2009
Project Gotham Racing (Symbian)
Cóż, na początku muszę się powtórzyć. Project Gotham Racing 3D, pisany w J2ME wprawia w zachwyt oraz w zdumienie nad cudownymi umiejętnościami programistów z Glu, nader rzadko wykorzystywanym (większość ich gier to jednak mniej lub bardziej crap). A Symbianowa wersja tego tytułu to po prostu miażdży.
Zasady pozostają takie same, jak w wersji JAVA, zmieniają się szczegóły. Wyścigi toczą się w miastach, ale na zamkniętych dla ruchu ulicznego trasach. Jest kilka rodzajów zawodów, począwszy od klasycznego wyścigu, poprzez konieczność zrobienia w określonym czasie określonej ilości punktów, pokonania okrążenia na czas czy zaliczenia wymaganej liczby poślizgów. Tym razem prócz Paryża, Nowego Jorku i San Francisco pojeździmy także po Kairze i Szanghaju.
To, co jest najciekawsze systemowo w PGR, to różne poziomy zaawansowania kierowcy. Absolutnie każdą konkurencję można zaliczyć na pięciu poziomach trudności, a wszystkie dostępne od razu, od momentu uruchomienia gry: stalowy, brązowy, srebrny, złoty i w końcu platynowy. Oczywiście za każdy wyścig, który zostanie zaliczony (bo najłatwiejszy poziom dopuszcza dojazd na metę jako trzeci... na czterech zawodników) zapewnia pieniądze. A te skrupulatnie zbieramy i wydajemy na nowe wozy.
Łatwo więc przewidzieć, że by zgarnąć najlepsze samochody trzeba zwyciężyć na przynajmniej średnim poziomie, by sypnęły się pieniądze. Gra oferuje dokładnie takie same sterowanie jak siostra J2ME; automatyczne nabieranie prędkości, skręty klasyczne, rzadko używane oraz to, co najlepsze w PGR Mobile - drift. Pod klawiszami 1 i 3 kryje się skręcanie na hamulcu ręcznym, które - po opanowaniu - pozwala nie tylko odstawić konkurentów z tyłu, ale też zebrać wymaganą liczbę punktów, tutaj zwanych kudosami. Jedna uwaga - liczy się nie tylko wejście w zakręt, ale i wyjście z niego. Gdy poprawnie miniemy serię wiraży, lecz na końcu nawet lekko zahaczymy o bandę, wszystkie punkty za tę akcję zostaną utracone. Grze przyświeca ten sam motyw, co poprzednikowi, tzn. "nie liczy się tylko być pierwszym na mecie, ale zrobić to w dobry stylu!".
To, co naprawdę odróżnia tytuł od wersji JAVA oraz od pozostałych wyścigów konkurencji, to grafika. Project Gotham Racing w wersji Symbian oferuje tak niezwykle szczegółową i dopracowaną grafikę, jakiej jeszcze na komórkach nie widzieliśmy. To, co widać na wyświetlaczu telefonu bije na głowę nawet inne, symbianowe gry samochodowe (Asphalt 4: Elite Racing HD czy Ferrari GT: Evolution HD). Najbardziej rzuca się w oczy zastosowane tu "rozmycie" ekranu; podczas nabierania prędkości widoczność ucieka w tył, niczym przy prawdziwej jeździe 250 km/h. Podobnie nie sposób nie ześlinić się na widok odbijającego się w wypolerowanych maskach wozów tła. Rzecz jasna nie jest to prawdziwe odbicie, lecz co z tego? Zastosowana tu sztuczka graficzna i tak zwala z nóg! Pamiętajmy, że jednak - mimo wszystko, mimo uporu w wielbieniu gier na telefony, pozostają one wciąż tylko grami na telefony... I za takie sztuczki można niektórym producentom postawić ołtarze! Oglądanie akcji plus model jazdy sprawiają, że naprawdę czujemy te samochody, doskonale przewidując kiedy należy rozpocząć hamowanie lub drift. Dziwne, że gra nie jest tak znana, jak konkurencja Gameloftu, bo przecież jest naprawdę lepsza. Gdyby tak Glu skupiło się na innych z takim pietyzmem, jak na PGR Symbian...
17 marca 2009
Brothers In Arms: Earned In Blood (Symbian)
W roku 2006 ukazała się gra, która zatrzęsła światem. Każdy, kto zobaczył screeny chciał nowy telefon, należący do serii smartfonów s60 w wydaniu drugim. Była to gra Brothers In Arms: Earned In Blood z dopiskiem 3D, stworzona przez mistrzów z Gameloftu w technologii Symbian.
Dziś, kilka lat później tytuł wciąż robi kolosalne wrażenie. Choć ostatnio przybyło nowych gier dla smartfonów, pisanych zarówno dla Symbiana, jak i N-Gage, to jednak zapewniam, że warto się cofnąć trzy lata wstecz i wzbogacić swoją wypasioną zabawkę o tę grę.
Earned In Blood to trójwymiarowa strzelanka rozgrywająca się w realiach II Wojny Światowej. To, co robi największe wrażenie, to oczywiście grafika, ale także sposób ukazania akcji. Nie widok z góry, lecz klasyczne, znane z PieCów podejście zza pleców bohatera. Grafika przede wszystkim jest płynna, niezależnie od ilości ruchomych obiektów widocznych na ekranie. A jest ich sporo - jak na tytuł z serii Brothers In Arms przystało, nasz bohater nie jest jedynym żołnierzem na terenach opanowanych przez faszystowskiego wroga. Jest nas wielu, dokoła biegną, strzelają, wykonują uniki nasi towarzysze, bracia broni. Gracz naprawdę ma wrażenie, że uczestniczy w zorganizowanej, masowej akcji; że jest jednym z trybów machiny, która wypleni nazistowskie zło. Klimat ten uzyskano nie tylko budując całą kompanię, która towarzyszy naszej postaci, ale dając jej także pole do popisu. Niejednokrotnie będziemy brać udział w działaniach zespołowych, dokoła będą padać trupy wrogów zestrzelonych przez towarzyszy, nieraz ratujących nam życie.
Rzecz jasna piechota nie jest jedynym elementem gry. Niektóre misje będą wymagały walki z czołgami czy wozami opancerzonymi, innymi znowu razy to gracz będzie miał za zadanie sterować potężnym czołgiem, czy przejechać się na terenie wroga zwrotnym, wyposażonym w CKM jeepem. Wszystko jest dopracowane w najmniejszych szczegółach, obojętnie czy sterujemy żołnierzem, czy maszyną, wykonujemy ruchy intuicyjnie.
Do dyspozycji mamy klasyczny karabin maszynowy, potem dochodzi strzelba, z powodzeniem wykorzystywana jako snajperka. Najlepsze jednak trafia się w misjach z czołgami - pancerfaust, granaty... Po drodze rzecz jasna znajdziemy też apteczki.
To, co w grze jest naprawdę rewelacyjnego, to panujący na ekranie telefonu prawdziwy, wojenny chaos. Dokoła biegają jak szaleni nasi bracia broni, za barykadami kryją się Niemcy, nieraz nadciągają chmarą, innym razem uciekają w popłochu, przegrupowując się jednocześnie, lub kryjąc za swymi czołgami. Ale to nie wszystko - teren walk stale jest atakowany przez samoloty, wszędzie dokoła spadają bomby, naprawdę nie można stać zbyt długo w jednym miejscu, to jest front! Tu trzeba mieć oczy dookoła głowy. Trzeba biec, najlepiej zygzakiem, chować się gdzie się da... Na szczęście plansze oferują wiele barykad, przy których nasz bohater automatycznie przykuca, co daje nam chwilę na rozeznanie się w sytuacji. Lecz tylko chwilę - gdy postać zbyt długo kryje się za wałem (czyli zaledwie kilka sekund), Niemcy rzucają granaty. Na ekranie ukazuje się czerwony tekst informujący o zagrożeniu. Wtedy nie ma sensu myśleć - trzeba brać nogi za pas!
Gra oferuje dwie kampanie, które łącznie zawierają osiem misji. Jest to ilość wystarczająca, w końcu nikt się nie spodziewa, że komórkowa strzelanka będzie trwała wiele godzin, a osiem misji starczy na dwie godziny dobrej zabawy. Co więcej, wraz z postępami misje stają się dostępne w każdej chwili, można sobie niektóre powtórzyć, zabawić się - najlepiej na wyższym stopniu trudności.
Nie można zapomnieć o jeszcze jednej kwestii, która (znowu!) podnosi wartość gry. Mowa o dźwięku. Jako że jest to gra pisana dla Symbiana, twórcy mogli się postarać o wiele lepiej, niż w produktach J2ME. I tak się stało - samej muzyki jest niewiele, jest tylko w menu, natomiast podczas bitew towarzyszą nam cudowne odgłosy, żywcem wyjęte z najlepszych filmów o II Wojnie Światowej. Przez cały czas słychać odgłosy wybuchów i strzelania, głośniejsze i cichsze. Gdy następuje nalot samolotowy, od hałasu można ogłupieć. Jest bardzo realistycznie, po parunastu minutach czujemy się jak na froncie, marząc tylko o tym, by przeżyć. Brothers In Arms: Earned In Blood 3D to prawdopodobnie najwspanialsza strzelanina na telefony komórkowe; choć zrobiona na zasadach rządzących grami na komputerach PC, to jednak z mistrzowskim sterowaniem, sprawdzającym się doskonale na komórce.
12 marca 2009
Asphalt: Urban GT 2 HD (Symbian)
Czasem można się naprawdę nieźle zdziwić. Asphalt to sztandarowa seria Gameloftu, jednocześnie jeden z najbardziej znanych cykli gier wyścigowych na telefony komórkowe. Z początku pisany w technologii JAVA, teraz tworzony również pod smartfony z systemem operacyjnym Symbian. Część trzecia i czwarta to naprawdę mocne produkcje, zwłaszcza graficznie. Dlaczego więc Gameloft nie chwali się na swej stronie, iż druga odsłona serii, wówczas jeszcze tytułowana Urban GT, też powstała dla Symbiana? W tym na pewno kryje się coś więcej, to jakaś teoria spiskowa...
Oczywiście nikogo nie zdziwi fakt, iż grafika w Asphalt: Urban GT 2 HD ustępuje pola następcom. Co nie zmienia faktu, że i tak nie powinno się jej porównywać z obojętnie którą częścią serii pisanej w J2ME. Zarówno trasy, jak i samochody (oraz motocykle, a jak!) ukazane są bardzo przyzwoicie. Gra datowana jest na rok 2005. 2 0 0 5 ! Czyli jakby nie patrzeć, ma swoje lata, lecz powiem szczerze: rozgrywka wcale nie jest mniej przyjemna od pogrywania w odcinek trzeci czy czwarty.
Po pierwsze kwestia spowolnień. O ile w przypadku następców zwolnienia graficzne są normą, która w dodatku zdecydowanie przeszkadza w grze, a której Gameloft dotąd nie naprawił (Ferrari GT Evolution HD też na to choruje), to część druga jest zdrowa. Jasne, że czasem grafika nie da rady, ale naprawdę bardzo rzadko i jest to dla grywalności niemalże nieodczuwalne. Szkoda, że producent nie poszedł tą drogą.
Główne cechy gry nie uległy zmianie - wciąż bierzemy udział w nielegalnych wyścigach, rozgrywanych na trasach typowo miejskich i międzymiastowych, pełnych ruchu drogowego. Mamy tu naprawdę niezły klimat; niejednokrotnie ulica jest jednocześnie drogą tramwajów (czy trolejbusów, kto je tam wie...), które suną jeden za drugim, sprawiając bardzo przyjemne wrażenie. Ponadto taka maszyna potrafi potraktować z byka nie tylko gracza, gdy zdarzy się stracić kontrolę nad pojazdem, ale i Bogu ducha winnego NPC, zwykłego niedzielnego kierowcę. Wygląda to bardzo dobrze, gdy nie tylko gracz odbija się od band, ale i inni użytkownicy drogi miewają problemy.
Poza klasycznym wyścigiem znajdziemy tu także inne rodzaje zabawy - gonitwa z policją, niszczenie innych wozów czy jazda typowo na czas. Podczas wyścigów zdobywamy pieniądze, im więcej ich mamy, tym więcej bonusów się odblokowuje: trasy (oraz ich wersje wspak), samochody. Brakuje tuningu oraz dziewczyn, no ale nie można mieć wszystkiego.
Asphalt: Urban GT 2 HD to także bardzo przyjemny model jazdy, gdzie gracz naprawdę dobrze czuje prowadzony samochód. A wozy różnią się stylem między sobą, taki Volkswagen GTI MKV trzyma się jezdni jak polityk krzesła, z kolei Chevrolet 1967 Corvette natychmiast po lekkim skręcie zaczyna się popisywać kontrolowanymi, rewelacyjnymi poślizgami. Kontrolowanymi oczywiście tylko wtedy, gdy gracz da radę :-)
Nie mogło zabraknąć policji. Niebiescy gonią nas nieraz i we trzy radiowozy jednocześnie, plus sprowadzają helikopter. A propos tego ostatniego: mamy niestety głupi, graficzny błąd, helikopter bowiem potrafi przelecieć przez ściany i sufity. Czasem wyścig odbywa się w tunelu, gdzie podziwiamy spód helikoptera oraz całą masę połamanych tekstur... Zdarza się.
Na uwagę zasługuje także dźwięk i przebojowe melodie sprzed paru sezonów, ryk silnika i odgłosy turbo. Oczywiście przyspieszenie oraz dodatkowe pieniądze znajdziemy na drodze, wystarczy je tylko zebrać. Do tego wszystkiego mamy jeszcze trzy możliwe widoki (w tym obowiązkowo z wewnątrz pojazdu) i trzy poziomy trudności. Jak na pierwszy "Asfalt" stworzony dla Symbiana gra zwala z nóg, a dziś, po czterech latach wciąż robi ogromne wrażenie.
6 marca 2009
Real Football 2008: European Tournament (Symbian)
Ta gra mocno mnie zaskoczyła. Real Football 2009 HD, czyli ten pisany w systemie Symbian zrobił na mnie kolosalne wrażenie - żadna FIFA mu nie jest w stanie dorównać. Jednakże nie miałem pojęcia, iż była jakaś wcześniejsza wersja dla Symbiana... A tu proszę: odcinek zatytułowany dodatkowo "Mistrzostwa Europy".
Oglądając grę w akcji widać praktycznie to samo, co w przypadku jej następcy. Różnice są kosmetyczne, jak np. możliwość natychmiastowego startu w ME 2008, ma się rozumieć iż drużyny są poukładane tak, jak było w rzeczywistości, i ma się rozumieć, iż można sobie także to wszystko poukładać samemu. Zaczynamy albo od fazy finałów ME, czyli Polska przeciwko Niemcom itd., albo od eliminacji, gdzie można prześledzić całą drogę, którą musieli przejść nasi piłkarze zanim do finałów dotarli.
Poza tym różnic jest niewiele. Gra po prostu zwala z nóg grywalnością, piłkarze mają szeroką gamę zagrań. Jedyne różnice w stosunku do następcy, to pewne ograniczenia. Zdecydowanie mniej jest fauli, sędzia nie punktuje wszystkiego, co dzieje się na ekranie. Jednakże obecność wślizgu pod klawiszem # również ogranicza jego stosowanie, ta część gry posiada "delikatniejsze" opcje poruszania się zawodnikiem. Klawisz fire to pressing, klawisz 0 agresywny pressing. Zrobić coś niedozwolonego jest trudno. Kolejną różnicą jest brak tak ogromnej ilości powtórek, z jakiej słynie następca. Tu - owszem - obejrzymy powtórkę faulu, spalonego czy bramki, nawet niektóre, wybrane akcje. Jednakże podczas oglądania replaya nie mamy możliwości zmian kamery, nie da się także przewijać akcji na ekranie.
Gra rozkocha w sobie każdego, kto nie widział jeszcze Real Football 2009 HD. Jednakże wszyscy, którzy następcę mają w telefonie niech sobie odcinek "2008" darują, bo przy młodszym bracie jednak nie daje rady.
16 lutego 2009
3 stycznia 2009
12 grudnia 2008
3 grudnia 2008
26 listopada 2008
18 listopada 2008
15 listopada 2008
6 października 2008
9 września 2008
14 sierpnia 2008
10 sierpnia 2008
29 czerwca 2008
7 maja 2008
Frozen Bubble (Symbian)
Każdy użytkownik Jedynego Odpowiedniego Systemu Operacyjnego - czyli oczywiście obojętnie jakiej wersji Linuksa - doskonale zna grę, która potrafi przyciągnąć na długie godziny i praktycznie nigdy się nie nudzi. Chodzi oczywiście o grę Frozen Bubble.
W skrócie: o co chodzi? Otóż, są to swego rodzaju puzzle, ładnie poukładane kuleczki, które należy zestrzelić inną kulką, w odpowiednim kolorze. Skomplikowane? Nie, wręcz śmiesznie proste. Jednak takie gry mają to do siebie, że niezależnie od prostoty z chęcią grają w nie i "niedzielni gracze" i "starzy wyjadacze" :-)
Wersja na Symbian praktycznie nie różni się niczym od wersji macierzystej z Linuksa. Jest tak samo ładna, tak samo ślicznie grają dźwięki i przede wszystkim: działa równie szybko, miodność jest niesamowita.
Możemy zagrać na swych wypasionych telefonach dzięki niejakiemu Eliasowi Konstantinidisowi (po nazwisku widać, że chyba Grek), który zajął się portingiem i doprowadził tę grę na wszystkie możliwe wersje Symbiana.
Gra instaluje się błyskawicznie, pojawia się prześliczna ikonka i uruchamia szybciej niż zdążysz powiedzieć "placek z jagodami" :-) I najważniejsze - tak, jak Linux, Frozen Bubble For Symbian jest oparta na licencji GPL, czyli używając prostego języka - jest free :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























