29 sierpnia 2009
23 sierpnia 2009
Midnight Bowling 2
Jak to w przypadku serii "Midnight" bywa, znowu wcielamy się w nieopierzonego, młodego, niedoświadczonego miłośnika - tym razem kręgli - a grę ukończymy jako mistrz nad mistrzami. Rozgrywka toczona jest na mapie świata, lecz samych lokacji wcale zbyt wiele nie znajdziemy - przez co owa mapa wygląda dość kłamliwie. Pomiędzy kolejnymi miastami poruszamy się samolotem.
Każda lokacja to nowy przeciwnik oraz trzy główne tryby rozgrywki. Najpierw oponent nas sprawdza, każąc zdobyć określoną ilość punktów. Potem oczywiście następuje konkretny mecz, gdzie lokalny mistrz natrafia wreszcie na silniejszego od siebie. Ostatnią zabawą jest trafienie w kręgle na torze z przeszkodami, gdzie należy popisać się umiejętnością rzutu oraz podkręcenia kuli.
Naturalnie prócz kariery znajdziemy także dodatkowe tryby gry, choć ewidentnie kariera sprawia największą frajdę. W kwestii oprawy audio-wizualnej "Midnight Bowling 2" to absolutna perełka, z tak dopracowanymi animacjami, iż przypuszczam że nawet za rok, dwa wciąż będziemy je oglądać z opadającą szczęką. To, co się tu dzieje jest po prostu niesamowite, idealnie wyważona kula (zresztą jedna z wielu, jest wybór) oraz dziesięć kręgli, upadających realniej, niż w realu ;) Dźwięki także spodobają się wszystkim.
Warto też wspomnieć o rozwoju bohatera - otrzymujemy tu mnóstwo bonusów, osiągnięć, które następnie można sobie pooglądać w specjalnym menu. Dostajemy także punkty doświadczenia, które warto umiejętnie i w przemyślany sposób rozprowadzić pomiędzy trzy główne statystyki zawodnika. "Midnight Bowling 2" to prawdopodobnie najlepsze kręgle na komórki, więc każdy, kto lubi ten typ zabawy powinien się w grę jak najszybciej zaopatrzyć.
13 sierpnia 2009
12 sierpnia 2009
8 sierpnia 2009
7 sierpnia 2009
6 sierpnia 2009
4 sierpnia 2009
30 lipca 2009
24 lipca 2009
22 lipca 2009
Sheep Mania: Barnyard Dash
Szybko rzucam okiem na etykiety z bloga, czy grałem w coś, co podpisałem frazą Progressive Media. Ale nie widzę, zatem Sheep Mania: Barnyard Dash jest pierwszą grą tej firmy... o, nie, pardon! To oni zrobili Sola Rola? Hm, grałem, nie opisałem...
Sheep Mania: Barnyard Dash to wyścigi... owiec. Od razu powiem szczerze, wykładając kawę na ławę, że gra to rewelka, niezwykle przyjemna i bardzo wciągająca. W dodatku z jednoprzyciskowym sterowaniem, więc można grać nawet w tramwaju, trzymając się drugą ręką rury ;)
Najpierw należy wybrać owcę. Wybór jest przyzwoity, owce mają różne statystyki (prędkość, przyspieszenie, droga hamowania) oraz różnią się nieco wyglądem, np. miną, okularami czy innym gadżetem. Po wyborze następuje gra właściwa. Oczom gracza ukazuje się wybór ligi, do której chcemy przystąpić. Haczyk polega na tym, iż aby wejść do zawodów, należy zapłacić wpisowe. Lig jest dziesięć, i tylko pierwsza jest darmowa.
Wyścig dzieli się na trzy podstawowe fazy. Pierwszą jest start - następuje odliczanie, i tu TRZEBA grać na aktywnym dźwięku lub aktywnych wibracjach. Bez tego wystartujemy z opóźnieniem, dopiero wtedy, gdy ujrzymy iż konkurenci ruszyli do biegu. Podczas odliczania do startu warto też uważać, by z podniecenia nie popełnić falstartu...
Po sukcesywnym starcie następuje faza druga, czyli bieg. Jeśli to sprint, to skupiamy się tylko na końcówce, mianowicie hamowaniu. Jeśli jednak biegniemy przez płotki, to trzeba klikając fire skakać. Nie trafienie spowalnia owcę, więc warto uważać.
Ostatnia faza to wspomniane już hamowanie. Otóż zasadą gry jest fakt, iż na końcu trasy, w odległości kilku metrów od mety ktoś poustawiał... skrzynie. Ciężkie drewniane, choć nieraz i metalowe skrzynie. Jeśli droga hamowania się wydłuży, owca walnie w skrzynię, tracąc sporo punktów zdrowia. Albo i wszystkie, a wtedy - bez względu na aktualną pozycję - wypadamy z gry.
Naturalnie wszystkie czynności wykonujemy jednym klawiszem, fire. Przed startem można się przyjrzeć trasie, dodatkowo odległość do mety jest ukazana na specjalnych znakach. Widząc je warto pomyśleć o hamowaniu. A propos hamowania są jeszcze dwie kwestie. Jest prócz sprintu i biegu przez płotki jeszcze jedna konkurencja, mianowicie "CHICKEN". Tu nie liczy się ten, kto będzie pierwszy, bo nie ma mety, ale ten, kto zahamuje bliżej skrzyni, nie dotykając jej jednak. Jest to dość trudne, ale da się zrobić. A drugą kwestią jest fakt różnego podłoża. Na trawie droga hamowania jest znacznie krótsza, niż np. na śniegu, warto o tym pamiętać - na śniegu hamować trzeba daleko przed metą, a i mimo to jeszcze się modlić, by owca nie zaliczyła skrzyni :)
Za zwycięstwa (lub kolejne miejsca) otrzymujemy pieniądze. Wydajemy je nie tylko na kolejne, jeszcze bardziej prestiżowe zawody w lepszych ligach, ale i na polepszenie statystyk owcy. Jest to drogi, lecz na dłuższą metę naturalnie bardzo opłacalny interes, ulepszenie prędkości ogólnej lub samego przyspieszenia, czy zdrowia a nawet drogi hamowania.
Zarówno grafika, jak i dźwięki stoją na bardzo przyzwoitym poziomie, gra ma ten typowy, radosny klimacik, którego esencją jest moment przed startem, gdy zawodnicy kolejno podchodzą na linię. Naprawdę, niektóre z owiec są prześmieszne, wystrojone zupełnie jak niektórzy ludzie...
21 lipca 2009
16 lipca 2009
7 lipca 2009
3 lipca 2009
Magnum P.I.
Dawno nie słyszałem już o firmie Ojom, której produkty stosunkowo często gościły w moich telefonach. Pamiętam gry głównie z ich kiepskiej jakości, jednakże muszę powiedzieć od razu, że i dobre tytuły też Ojom miewał (Men In Black: Alien Assault na przykład). Przy okazji gry Magnum P.I. dowiedziałem się, dlaczego firma ucichła. Otóż, ni mniej ni więcej, jak tylko została zamknięta. Minuta ciszy.
Gra oparta jest o znany serial z lat 80. "Magnum", z Tomem Selleck bodajże w roli głównej. Jest to platformówka w stylu: biegniesz do przodu i przeskakujesz przez przeszkody. Specjalnie w tym celu domyślny układ wyświetlacza ukazuje akcję poziomo. Detektyw biegnie przed siebie, zadaniem gracza jest nie dopuścić do zatrzymania się. W tym celu należy uważnie obserwować planszę, wychwytując wzrokiem odpowiednio wcześniej wszelkie przeszkody i zastosować skok lub unik.
Naturalnie etapy skonstruowane zostały tak, by zapewnić jak najlepszą rozgrywkę. Trzeba przyznać, iż gra jest dość wciągająca, w dodatku posiada bardzo przyjemną dla oka grafikę. Jedynym minusem jest fakt, iż nie mamy tu checkpointów, i w przypadku niepowodzenia, gdy Magnum zaliczy upadek, trzeba rozgrywać cały etap od początku.
1 lipca 2009
30 czerwca 2009
Puzzle Bobble Evolution
Puzzle Bobble Evolution to kolejna gra z cyklu Frozen Bubble, czyli specyficzne kulki, opadające ku dołowi planszy, które należy zdejmować kolorami. Tym razem producentem został EA Mobile, czyli firma znana, lubiana i mająca w dorobku kilka naprawdę udanych tytułów, do których Puzzle... także będzie się zaliczało.
Bohaterami gry są niewielkie brontozaury, przypominające maskotki dla dzieci, o imionach Bub i Bob. Wędrują przez Kosmos w poszukiwaniu nowych planet oraz ich księżyców. Owe tajemnicze miejsca zamieszkane są przez różnego rodzaju stworki, z którymi należy się zmierzyć, by planetę przejąć w posiadanie. Bub zajmuje się eksploracją planet, natomiast Bob jest specjalistą od księżyców.
Mapa gry ukazuje Kosmos oraz jego kolorowe planety. Z czasem robi się ich coraz więcej, okazuje się także, iż kolor planety świadczy o stworku, który ją opanował. Każda z planet to cztery rodzaje rozgrywki. Po pierwsze klasyczne bubbles - czyli kilka rund niszczenia coraz szybciej opadających kolorowych ciągów. Dalej - planeta ma trzy księżyce, na każdym z nich należy stoczyć dwie rundy nietypowego pojedynku.
I w tym miejscu kryje się największa zaleta gry - otóż te dodatkowe, księżycowe spotkania są bardzo dobrze przemyślane; tak, by gra się nie nudziła. Spotkamy tu przeróżne questy: np. konieczność zniszczenia baniek przy pomocy jednego zaledwie strzału, czy też grę na czas. Ale także tryb, gdzie nie mamy kontroli nad kursorem, który jak opętany biegnie od lewej do prawej, a zadaniem gracza jest po prostu dobrze wystrzelić i mieć sporo szczęścia, lub plansze, gdzie po każdym strzale kulki miksują się i zmieniają kolorystykę. Nie zabrakło też rozrywki już bardzo konkretnej, gdzie zamiast kulką strzelamy kamieniem, który zgarnia wszystko, co napotka na swej drodze.
Grafika nie odstaje od produktów konkurencji, jest wyrazista jak we Frozen Bubble. Dźwięki sprawiają miłe wrażenie, choć znacznie lepsze dawałaby po prostu fajna melodia. Gra robi się stopniowo coraz trudniejsza, coraz bardziej wymagająca. Jest to z pewnością tytuł, którego nie da się ukończyć ot tak, w dwie godzinki. Gra na zdecydowanie dłuższy czas, i mimo infantylnej otoczki zdecydowanie warta polecenia każdemu fanowi gier zręcznościowych.
29 czerwca 2009
Star Trek - The Mobile Game
"Star Trek" to niestety bardzo słaba pozycja. Może to nieładnie tak od razu, w pierwszych słowach opisać negatywnie grę na podstawie legendarnej serii, ale po co owijać w bawełnę? Fabuła jest oparta (ponoć) na jedenastym pełnometrażowym filmie, który zabiera nas ku początkom, ukazując młodość kapitana Kirka i jego nieodłącznego towarzysza Spocka. Co się grze udało, to ukazanie sztywnych, lakonicznych komentarzy Spocka i poczucie humoru kapitana. Napotkamy także inne, obowiązkowe postaci: Uhurę, Sulu i Czekowa.
Niestety to, co odrzuca już na "dzień dobry", to fakt, iż jest to klasyczna strzelanina. A wszyscy wiemy, że choć kolejne wersje Enterprise potrafiły się bić, to jednak nie walka była celem każdego z kapitanów, a poznanie, przygoda, ogólnie rzecz biorąc poważne sprawy. A tu - proszę bardzo - lecimy i strzelamy. To po prostu nie pasuje. Enterprise posługuje się przede wszystkim fazerami, ściągającymi przeciwników oraz porozrzucane tu i ówdzie kosmiczne śmieci (bonusy). Gra uprzejmie się pyta, czy zamierzamy użyć autofire, czy też ręcznie będziemy uruchamiać działko, lecz tak naprawdę wyboru nie ma, bowiem bez autofire jest tylko i wyłącznie frustrująca.
Jak na ten gatunek przystało znajdziemy nieco broni specjalnych, np. zamrażacz, robiący ciekawe rzeczy z przeciwnikami. Prócz misji gdzie głównym (a w sumie jedynym) motywem jest walka, a ponadto zręcznościowe plansze: rajd między asteroidami, czy ucieczka ze stoczni, której minuty są policzone, zaraz wybuchnie. Każda z misji oferuje pewną ilość gwiazd, które otrzymamy, gdy uda się spełnić wymagania. Owe gwiazdy przeznaczamy następnie na ulepszenia Enterprise.
Jedyne, co w grze jest naprawdę udane, to grafika. Szczególnie nieźle wyglądają eksplozje, wprowadzając do gier JAVA zupełnie nową jakość. Tła, gdzie obserwujemy różnego rozmiaru planety, gwiezdny pył czy statki przeciwnika nadają dodatkowej głębi i klimatu. Jak na nowość przystało gra jest po polsku, lecz po raz kolejny okazało się, iż nasz język stanowi przeszkodę dla programistów - odnajdziemy miejsca, gdzie kolejne wersy tekstu na siebie nachodzą. Nie wiem, czy gra powstała jedynie jako dodatek do filmu, może wszyscy, którzy go widzieli odnajdą się w fabule. Ja jeszcze nie miałem okazji go obejrzeć, a z gry nie zrozumiałem zbyt wiele... mimo słów "Star Trek" w tytule usunąłem ją z telefonu z uczuciem głębokiego niesmaku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)































